Obudowa na kaloryfer

Wyobraźcie sobie kobietę z packą i wiaderkiem gładzi ;). Albo inaczej, z młotem, który skuje co trzeba i wierci w najtwardszym betonie ;). Byłby moim przyjacielem tuż po zmywarce gdyby nie fakt, że jest strasznie ciężki i głośny ;). Ma też plusy. Kilka dni współpracy z młotem i mam mięśnie jak niemiecka pływaczka ;).

Zanim zobaczycie we mnie chłopa w ogrodniczkach to nie, nie aż tak ! Spokojnie, mam kolekcję szpilek :). Za to większość remontów w mieszkaniu wykonuję sama. Staram się tylko nie dotykać elektryki – nauczona kopnięciami ;) i sanitariatów – fuj.

Tak było i w przypadku małego pokoju, który po kilku latach ekstremalnych warunków wyglądał strasznie. To że wymagał szpachlowania, gładzi i malowania, to widać… aż przyszedł czas na grzejnik. Osobiście dostrzegam urok żeliwnych kaloryferów, jednak tym razem nie był mile widzianym akcentem.


obudowa_kaloryfera_3


Zaczęłam od wycięcia plastikowego parapetu. Następnie skręciłam konstrukcję obudowy. Do tego co widać na zdjęciu poniżej doszła jeszcze jedna listwa łącząca przy podłodze.


obudowa_kaloryfera_2


W markecie budowlanym kupiłam sklejkę 4mm, przyciętą na wymiar. Zamawiając brałam pod uwagę wymiary w najszerszych miejscach.

Przyszła pora na dopasowanie płyt z miarką w dłoni i wyrzynarką w drugiej :). Wbrew pozorom całkiem fajnie się cięła. Trudniej było ustalić idealny wymiar ;).


obudowa_kaloryfera_1


Poszukiwania odpowiednich zaślepek wentylacyjnych trwały w nieskończoność i nic nie spełniało oczekiwań estetycznych. Ostatecznie kupiłam blaszki budowlane, o ile się nie mylę do skręcania konstrukcji. Jeśli źle je nazywam, to mnie poprawcie. Kobiecym okiem wyglądały ładnie :).

W płycie górnej ( parapecie ) wycięłam otwory mniejsze od blaszek o około 0,5cm z każdej strony, a w sklejce idealnie dopasowane. Dopasowaną sklejkę (parapet ) przykleiłam klejem montażowym. Otwornicą wycięłam dziurkę pod zawór i  przykręciłam front obudowy do całości konstrukcji.


obudowa_kaloryfera_15


Półki z płyt wykończyłam gotową listwą plastikową. Nie do końca rozumiem dlaczego nazywa się „profilem meblowym”. Najważniejsze, że wygląda o niebo lepiej niż klejona i pasuje do standardowych płyt meblowych.


obudowa_kaloryfera_6


obudowa_kaloryfera_14


obudowa_kaloryfera_13


Jeszcze bielenie :).

Całość obudowy przetarłam gąbką namoczoną w białej farbie akrylowej z nadzieją, że za rok sklejka nie będzie żółta. Jak będzie, to przemaluję ;).


obudowa_kaloryfera_7


obudowa_kaloryfera_5


A co z samym grzejnikiem ? Czy będzie pełnił swoja funkcję ?

Sklejka jest cieniutka, całe 4mm. Pokój ma powierzchnię 6m2, powiedziałabym norka ;) i 9-żebrowy grzejnik. Myślę, że powinno wystarczyć :).

A koszty ? Sklejka 4mm kosztuje około 25zł-30zł/m2, profil meblowy 6zł za 2,6m, płyty laminowane 18mm podobnie jak sklejka 25zł/m2. Całość materiału na obudowę wraz z wkrętami, listwami itd… to niecałe 100zł.


obudowa_kaloryfera_10


Oczywiście sama tego wszystkiego nie zrobiłam ;). Trudno przemilczeć rolę mojej remontowej pomocnicy :). Wystarczy dźwięk wyrzynarki i natychmiast stawia się w gotowości na miejscu pracy. Przechodzi pod ciętym materiałem fundując dodatkowy stres, a na koniec roznosi ten pył po całym mieszkaniu ;).

Chyba powinna się bać huku, a może po prostu jak ja uznaje, że to fajna praca :).


obudowa_kaloryfera_9


obudowa_kaloryfera_12


obudowa_kaloryfera_11


obudowa_kaloryfera_16

  • Hono

    metamorfoza fajna, ale ciekawi mnie, na ile grzejnik grzał w zimie?

    • Pytasz jak długo, czy jak dobrze grzał biorąc pod uwagę osłonę ? Grzał oczywiście całą zimę. A czy było ciepło, tak bo pokoik jest mały. Ustawiłam na 2 ( w pięciostopniowej skali ) i było ciepło. Od góry ma wentylatory, a jak wiadomo ciepło w górę idzie. Gdyby to była kamienica, z wysokim sufitem i kilkoma żebrami, może było by za słabo, ale przy 4 mm sklejki, na powierzchni 6m2 nie odczułam różnicy.