Przydymione latarenki

Staram się nie narzekać na rzeczy, na które nie mam wpływu. Czas płynie, człowiek się zmienia, jakaś tam zmarszczka pod okiem ;). Zupełnie naturalne sprawy, do momentu, kiedy w maju zamiast inspiracji balkonowych, pokazuję Wam pomysł na przydymienie szkła pod tea lights. Muszę to w końcu głośno powiedzieć – Kogoś pogięło z tą zimą w maju ?

Wcale mi nie ulżyło ;). Jest mi zimno, ciemno i cierpię na zupełny brak motywacji, by wyjść na balkon. Czasem tam, wysunę łepek, by wrócić szybciutko pod koc. Pociesza mnie tylko fakt, że jestem panią „koca” i mogę Wam pokazać to, co zrobiłam wczoraj :), w przeciwieństwie do sieciówek, które od miesięcy mają plan sprzedaży na maj, serwując uparcie osłonko-doniczki w każdym stylu. To takie ludzkie, cieszyć się, że ktoś ma gorzej ;). Uff, już mi lepiej, choć pewnie jeszcze dziś ponarzekam :).



Przydymione latarenki są efektem ubocznym odnawiania szafki na ogródek dla restauracji Konfederacka 4. Poprosiłam o czarną farbę akrylową w spreju ( mat lub satyna ). Dostałam emalię połysk firmy Dragon. Niech to szlak… Nie, że mam coś do producenta, ale emalia ? Śmierdzi, długo schnie, o różnicy między matem, a połyskiem nie wspomnę ;).

Połysku i intensywnego zapachu nie uniknęłam, za to mile zaskoczyła mnie szybkość schnięcia farby. Faktycznie prawie natychmiast w dotyku była sucha. Nadaje się również na zewnątrz, a to zdecydowany plus za cenę 13zł. Minus za to, że nie pokrywa idealnie za pierwszym razem, co przy latarenkach okazało się ogromnym atutem.

Po pomalowaniu niewielkiej szafki, została mi około 1/3 farby. Nad wyraz wydajna nie była. Zebrałam szklanki po wypalonych świeczkach, odtłuściłam i byłam gotowa na oklejanie taśmą, by uzyskać czarne paski. Wyszło strasznie, bo emalia prześwitywała :(.



Z paskami nie poszło, ale gdyby tak całe osmolić farbą ?


Przydymione szkło diy

Obróciłam szklankę do góry dnem i pryskałam od góry, obracając podłożoną pod spód gazetą. Kilka obrotów, cienkie warstwy i pierwsza szklanka gotowa :). Po pierwszej wyrzucili mnie z tym malowaniem na zewnątrz, bo „śmierdzi” ;). A nie mówiłam :p.



Po wyschnięciu efekt z bliska jak poniżej. W tym wypadku idealnie mi pasuje, ale wyobraźcie sobie analogiczny na białej szafce, która ma być czarna…



Testowałam już przeróżne pomysły na barwienie szkła i na chwilę obecną ten sprej sprawdził się genialnie. Obawiałam się, że czarna farba nie będzie przepuszczała światła. Wbrew oczekiwaniom, nie tylko przydymione szkło przebija, ale także od wewnątrz ładnie odbija blask świecy.







Mam nadzieję, że producent spreju nie obrazi się na mnie śmiertelnie, bo latarenki ładnie prezentują się na tle industrialnego wystroju restauracji, a ja mam nową farbę na liście i jej nieoczywiste zastosowanie :). Do tej pory kupowałam ich bejce, z których byłam szczerze zadowolona, a tu przypadkiem… Koniec narzekania !

Ściskam Was cieplutko, wystawiając rączki spod kocyka :).