Pudrowy poduszkowiec

Pod tym nie do końca oczywistym tytułem kryje się metamorfoza stołka Ikea Frosta i nie mam na myśli mrożonek ;). Swoją świetność stołek miał już za sobą. Trafił wraz z dwoma innymi do piwnicy. Na czas remontu powróciły na salony i eksploatowałam je jako podpórki, drabinę … Jako drabiny nie polecam ;) –  ryzykowne, bo nie jest to najstabilniejszy mebel. Kto miał ten wie, że trzeba namiętnie dokręcać w nich nogi.

Tak wyglądał po współpracy ze mną ;).


stolek_ikea_27


Za tym żeby mu dać jeszcze szansę stały trzy powody. Po pierwsze nie miałam jeszcze pomysłu na krzesło do biurka w szafie, dwa to litość, że jakoś to wszystko uniósł i trzeci najważniejszy: ” jeśli go nie przetworzę, to w końcu z niego spadnę ;)”.

Potrzebujemy:

  • stołek
  • tkanina na obicie
  • guzik
  • gąbka tapicerska
  • watolina
  • długa igła !
  • dratwa lub inna mocna nić
  • kreda krawiecka

  • farby
  • gąbeczka kuchenna
  • tacker
  • papier ścierny
  • taśma malarska
  • pędzle / wałek
  • wiertarka

Zaczęłam od solidnego wymycia krzesła, a po wyschnięciu rozkręcenia i  oszlifowania ( ze szlifierką poszło łatwo ). Już same te zabiegi poprawiły jego wygląd.


stolek_ikea_1


stolek_ikea_25


W siedzisku, pośrodku wywierciłam otwór i pomalowałam na biało.


stolek_ikea_23


Teraz bielenie, rozjaśnienie nóg. Przy pomocy wilgotnej gąbeczki kuchennej wcierałam biała farbę akrylową w drewno. W sumie dwie warstwy.


stolek_ikea_24


stolek_ikea_26


Kolejno okleiłam taśmą nogi i tu pierwszy błąd ( a było ich kilka ). Ten akurat wynikający z lenistwa ;).

Taśma malarska się skończyła, więc zamiast iść do sklepu po nową, użyłam takiej, która absolutnie ma inne przeznaczenie. Po pomalowaniu górnej części nóg i zdjęciu taśmy został czarny klej, który musiałam dodatkowo zeszlifować, pobielić jeszcze raz … generalnie odradzam takie doświadczenia ;).


stolek_ikea_22


Jeszcze nieświadoma tego, że przede mną kolejna pomyłka, odrysowałam koło od siedziska na tkaninie. Wycięłam z zapasem na obszycie.


stolek_ikea_20


Wycięłam również pasek o szerokości :

gąbka + deska ( siedzisko )+ 1cm ( obszycie )+ 3cm obłożenie.

U mnie gąbka 5,5cm, deska 2cm + 1cm + 3cm = 11,5cm.

A długość ? No i tu znów porażka. Jak się mądrzyłam przy wpisie „filcowy kosz”, że bez matematyki trudniej kroić i szyć, nawet opisałam wzór na obwód koła, a sama ustaliłam długość na oko. I brakło dosłownie kilka centymetrów ;). Trzeba było dosztukować lub szyć od nowa.

Jeszcze kółeczko na obszycie guzika. Tu obyło się bez pomyłek ;).


stolek_ikea_19


Szczęście w nieszczęściu, że po obiciu tej nieszczęsnej wstawki nie widać :).


stolek_ikea_18


Wracając do guzika. Obszyłam go najpierw watoliną i kolejno tkaniną. Można kupić w sklepach pasmanteryjnych takie, na które nakłada się materiał. Przy większej ilości to zdecydowanie wygodniejsza opcja.


stolek_ikea_17


stolek_ikea_16


stolek_ikea_15


Od spodu siedziska, obok otworu przykręciłam wkręt.


stolek_ikea_14


Przed nałożeniem gąbki deskę posmarowałam klejem, na to watolina i ostateczne pokrycie.

Zszywamy tackerem, lekko naciągając materiał, zaczynając od przeciwległych stron.


stolek_ikea_12


stolek_ikea_11


stolek_ikea_10


To teraz ostatnie starcie z przymocowaniem guzika.


stolek_ikea_9


Dratwę przywiązałam do wkręta. Podpatrzyłam kiedyś u znajomego tapicera, że tak właśnie montował guziki, tyle że on miał do tego dłuuugą igłę. Moja miała 10cm, a warstwy łącznie 11,5cm. Byle 1,5cm, a walka trwała godzinę ;). Skończyło się na wywierceniu większego otworu w desce i przeciągnięcie cieniutkim szydełkiem. Przeszyłam przez guzik i w drugą stronę z tą samą męką. Na koniec dowiązałam do wkręta.


stolek_ikea_8


stolek_ikea_7


stolek_ikea_6


Taśmę ściągnęłam. Już wiecie z jakim efektem ;). I po dodatkowym szlifowaniu i przecieraniu, przykręciłam na miejsce.


stolek_ikea_5


stolek_ikea_4


W zasadzie stołek był gotowy. Mnie jeszcze brakowało tego czegoś ;).


stolek_ikea_2


Okleiłam nogi jeszcze raz, tym razem już taśmą malarską i w ruch poszedł miedziany spray.


stolek_ikea_3


Gotowe :)!


stolek_ikea_31


Gdyby nie lenistwo w połączeniu z nonszalancją, to pudrowy stołek powstałby dużo sprawniej. Ostatecznie uważam, że warto było mu dać szansę. Co do koloru odczucia mam mieszane. Ni to pudrowy róż ni brzoskwinia. Syn nadał mu nazwę „poduszkowiec”, a dla mnie to Ikea tron ;).


stolek_ikea_28


stolek_ikea_32


stolek_ikea_28