Sznur żarówek za 10zł

Od dłuższego czasu miałam ochotę na takie industrialne oświetlenie. Jakoś się nie składało i chyba dobrze, bo wpadłam na pomysł dużo tańszy i bez zabawy z elektryką :). Nie, że tak sama wpadłam, to zbieg okoliczności na mnie napadł ;). Styczeń, migające lampki choinkowe, spalona żarówka i poszukiwanie pomysłu na jej przetworzenie. Tak, tak od stycznia szykuję się by pokazać Wam swój sznur żarówek i to chyba mój rekord w oczekiwaniach  ;). Samo wykonanie zajęło mi około godziny, ale zebranie 10 sztuk spalonych żarówek o wiele dłużej. Pewnie, że mogłam kupić nowe, jednak to już nie to samo, co wykorzystanie starych :).



Rozpowszechniłam wśród znajomych wiadomość, że zbieram zużyte żarówki. Duży gwint, przeźroczyste. I zaczęło się ;):

– A po co ci ?

-Będę robić oświetlenie…

-Ze spalonych ? Jak ? Będziesz je naprawiać ?

W sumie cieszę się, że w końcu, po kilku miesiącach mogę odpowiedzieć na te pytania i brak zrozumienia :).


Sznur żarówek DIY

Do wykonania potrzebujemy:

  • lampki led 10szt. – 4,59zł
  • czarny klej na gorąco – 4,50zł za 10szt.
  • pistolet do kleju na gorąco
  • spalone żarówki – 10szt.
  • szczypce jubilerskie lub małe kombinerki
  • rękawiczki i okulary ochronne

Lampki led na baterie kupiłam wraz z klejem w internecie. Przy zakupie lampek istotnym był rozstaw poszczególnych diod ( nie chciałam, żeby żarówki się stykały). Te mają długość całkowitą 1,5m i diody co 20cm.



To, co sprawiło mi najwięcej trudności, to „otwarcie” żarówki. Przeglądnęłam filmiki w internecie i nadal nie wiedziałam jak, za to dowiedziałam się, że „to proste” ;).

Mam nadzieję, że uda mi się pokazać Wam otwieranie żarówki tak, by proste było :). WAŻNE ! Załóżcie rękawiczki ochronne !!!

Zaczynamy. Ten metalowy element, to jakby kapsel od butelki. Trzeba go podważyć i szczypcami ściągnąć.




Po zerwaniu kapsla, pozostaje czarny, szklany element, a w nim dziurka. Wsadziłam w dziurkę szczypce (bociany), żeby go rozkruszyć. Tu też ostrożnie i w okularach, bo szkło odpryskuje, a nie chcecie pewnie stracić wzroku przed skończeniem dzieła ;).



Usuwałam wszystko co czarne było.



Niby żarówki miałam w jednym rozmiarze, ale przeróżnych rodzajów. Żarowe tego nie mają, ale z ledowych musiałam jeszcze wyłamać szczypcami szklany pręcik.



Chodzi o to, by móc wsunąć całą diodę w środek.



Dziesięć żarówek później i tylko jedno skalecznie – mamy to :).



Wsunęłam diodę w żarówkę i odpaliłam klej na gorąco.



Pierwsza warstwa to złapanie kabli.



Druga, to ładne ułożenie i izolacja. Na koniec uzupełniłam klejem trzeci raz, żeby wyglądało jak oryginalna żarówka, a przy tym było w miarę hermetycznie. Klej, który kupiłam nie zasychał bardzo szybko, za to ładnie się układał, tworząc gładką powłokę.




Na 10 żarówek zużyłam 1,5 laski kleju. Gdyby nie koszt przesyłki byłoby nie 10zł, a 5 zł za cały sznur. Jednak tym razem nie cena była istotna.

Pomimo, że żarówki są w jednym rozmiarze, każda jest inna i to chyba w nich lubię najbardziej. Nie są szablonowym produktem z fabryki w Chinach. Docelowo trafią na balkon, dlatego zależało mi na w miarę hermetycznym zaklejeniu. Póki co latam z nimi po mieszkaniu i rozwieszam to tu, to tam :).

Do wykonania sznura możecie użyć dowolnych lampek o różnej mocy. Mogą być zasilane tradycyjnie lub jak u mnie na baterie. Ciepłe, zimne… Wasz wybór i chwalcie się :) !

Jeśli czegoś nie wyjaśniłam do końca piszcie, a ja postaram się rozjaśnić.