Szpatułkowe zakładki

Kilka dni temu, między kawą, a tartą cytrynową przykuła moją uwagę scena odbywająca się przy sąsiednim stoliku. Kelnerka zbierała naczynia, pogniecione serwetki i nagle krzyk „…to moja zakładka do książki !”. Obyło się bez interwencji policji, a właściciel natychmiast odzyskał  drewniany patyczek, mieszadełko do kawy konkretnie ;). Wytarł serwetką i kontynuował lekturę. Przyznam, że facet mi zaimponował. Jego fizjonomia wskazywała bardziej na bywalca stadionów sportowych aniżeli bibliotek, a tu taki eko pomysł :).

Następnego dnia w aptece za całe 7zł, kupiłam pudełko ( 100szt.) szpatułek laryngologicznych. Tę nazwę zapamiętajcie, bo na hasło „patyczki”, farmaceuta patrzył na mnie, jak kelnerka na gościa od zakładki ;).



Zakładki ze szpatułek

Oczywiście jako dumna właścicielka stu potencjalnych zakładek, nie mogłam zatrzymać się na jednej wersji. Przygotowałam trzy, a ich częścią wspólna jest to, że potrzebujemy:

szpatułki laryngologiczne, patyczki po lodach lub drewniane mieszadełka.



1. Fluorescencyjne zakładki

Coś dla dzieciaków, którym powinna spodobać się taka zabawa w ozdabianie własnych zakładek. Szanując Wasz intelekt, daruję sobie szczegółową instrukcję ;). Po prostu malowałam równe paski zakreślaczami fluorescencyjnymi.






2. Galaktyczne Black&White

Wcale nie podnosząc poprzeczki, wersja do której użyłam białej farby akrylowej i markera permanentnego. Przyda się również linijka.



Szpatułki pomalowałam dwiema warstwami farby.



Po wyschnięciu (dość szybko, o ile użyjecie akrylowej), przetarłam drobnym papierem ściernym i rysowałam równe linie markerem, łączące kropeczki, na koniec obrysowałam rant.




To ten sam wzór, którym malowałam schodek Ikea, o którym tutaj.




3. Ażurowe kropeczki

Jedyną trudnością przy ostatniej wersji zakładek jest nawiercenie dziurki. Nie żeby to jakieś hiper wyzwanie było, ale rozumiem, że nie każdy wiertarki kocha ;). U mnie w wersji mini, bo z młotem pewnie nie poszłoby pewnie tak szybko :).



Po wywierceniu dziurek, przetarłam szpatułki gąbką ścierną i pomalowałam jak poprzednie.



Taśmę samoprzylepną Tesa pokazywałam Wam przy instrukcji na doniczki z puszek (tutaj link). Kilkoro z Was pytało jak zrobiłam dziurki w puszkach ;). Faktycznie na białym tle, półprzeźroczysta taśma sprawia wrażenie ażurowych kropeczek i ten sam efekt chciałam uzyskać przy zakładkach.




Okleiłam, przecięłam, dowiązałam wstążeczki (końce przypaliłam zapalniczką, żeby się nie snuły)

i voilà.




Zostało mi jeszcze 91 szpatułek, więc to nie moje ostatnie zakładkowe słowo ;). Tym bardziej, że wszystkie z dzisiejszej instrukcji znalazły już właścicieli, a ja dalej bez zakładki.

A na dziś pozostaje mi życzyć Wam fajnej zabawy z dzieciakami lub jak dzieci w ozdabianie patyczków :).