Taca na dzień dobry

Jakiś czas temu mój syn rzucił w kąt tablicę do pisania. Nawet go rozumiem, bo była bardziej atrapą. Nie dało się po niej pisać, a jeśli już udało się wyryć coś kredą to zostawało na zawsze. Taka tablica z pamięcią – Pozdrawiam producenta ;).

Farby tablicowe są stosunkowo drogie, jak na uzdrowienie jednej tablicy. Przeszukałam internet i trafiłam  na wpis Sandrynka hand made, jak zrobić samodzielnie farbę tablicową. Bardzo pomocny więc pozwoliłam sobie dodać link.

Szczerze powiem, że bez większej wiary na choćby przyzwoity efekt, postanowiłam spróbować. Zaskoczenie było spore, szczęśliwie miłe ;).

Potrzebujesz na tacę:

  • tablica

Bezużyteczna jak moja, 30x40cm. Jeśli po Twojej da się pisać, farba tablicowa będzie zbędna.

  • bejca
  • lakier bezbarwny
  • dwa uchwyty meblowe
  • pędzel
  • papier ścierny
  • wiertarka

do odnowienia lub pokrycia farbą tablicową:

  • czarna farba
  • talk ( do kupienia w każdej aptece)
  • kuweta i wałeczek do malowania
  • taśma ochronna malarska

taca_tablica_3


Należy też wspomnieć, że poza zapamiętywaniem prób pisania, miała jeszcze cechę, jakby duszę. Przy pisaniu wydawała dźwięk, jakby jęk…. musiało ją boleć czy coś ;).


taca_tablica_2


Idealnie było by, gdyby udało się zdjąć ramkę z tablicy i malować osobno elementy, ale jaka tablica, takie zamontowanie ramki ;).

No dobrze, koniec marudzenia i narzekania na biedną, niewinną tablicę ;).

Zaczęłam od delikatnego przetarcia ramki papierem ściernym. Odpyliłam i oklejenia taśmą malarską, tak, aby nie ubrudzić ramki malowaniu na czarno. Pora na zrobienie farby tablicowej.

W cytowanym wcześniej wpisie, Sandrynka użyła farby akrylowej. Ja miałam zwykły lakier w kolorze czarnym. Obawiałam się także gródek, ale spokojnie, całkiem fajnie się miesza.


taca_tablica_1


To był mój pierwszy raz, więc trudno było ocenić kiedy talku jest dość, kiedy jest dostatecznie gęsta. Sam lakier już rzadki nie jest ;). Sypałam i mieszałam prawie bez umiaru. I tak w około 80ml lakieru wmieszałam 1/3 talku ( cały pojemnik miał 100g). Brak wiary w takie cuda dalej mnie nie opuszczał, ale co tam… maluję :-).


taca_tablica_12


Czarna farba na czarnej tablicy, powinna wystarczyć jedna warstwa. Na dwie brakło mi cierpliwości ;). Chciałam jak najszybciej sprawdzić efekt, a emalia ftalowa w przeciwieństwie do farb akrylowych schnie wieki.

Po lekkim przeschnięciu czarnej farby, zdjęłam taśmę ochronną z ramki. Do szklanej miseczki wlałam bejcę i  zabarwiłam ramkę ( u mnie była to bejca rustykalna – kolor Palisander ).


taca_tablica_11


Czarny lakier niezmiennie schnie, a bejca w zasadzie po chwili już sucha.


taca_tablica_10


Ostatnia warstwa dla ramki to lakier bezbarwny satynowy do drewna i metalu. Mój ulubiony :-) schnie prawie tak szybko jak bejca, ładnie podkreśla strukturę drewna i wyostrza kolor bejcy.

Ramkę pokryłam dwa razy. Po wyschnięciu, przetarłam drobnym papierem ściernym, odpyliłam. Na koniec nałożyłam jeszcze jedną warstwę lakieru.

Na emalię czekałam 24h ;) – dokładnie tyle ile napisał producent. Rzadko jestem w stanie wytrzymać, ale udało się :-).

Ostatni element to zamontowanie uchwytów.


taca_tablica_9


Zdjęcie mówi za siebie :-).


taca_tablica_7


Podsumowując, samodzielnie zrobiona farba tablicowa sprawdza się świetnie. Pokryła idealnie poprzednią, choć następnym razem dałabym dwie warstwy.  Pisze się po niej jak na normalnej tablicy, przestała nawet „piszczeć” przy pisaniu ;).


taca_tablica_6


Tak podana do łóżka, to coś więcej niż kawa. Uwielbiam ;) !


taca_tablica_5